Baby blues i depresja poporodowa KONTRA cud narodzin.

2/11/2015

Baby blues_depresja poporodowa_szybki porod i baby blues_depresja poporodowa kontra cud narodzin

Cud narodzin dziecka to najpiękniejszy dzień w życiu, spełnienie marzeń, utulenie małego człowieczka po 9 miesiącach noszenia pod sercem... Piszesz, jak cudne jest Twoje dziecko, chwalisz się przed całym światem SWOIM CAŁYM ŚWIATEM, telefony, sms i wiadomości z gratulacjami dla dumnej i dzielnej Mamy nie ustają. Powinnaś być najszczęśliwszą kobietą na Ziemi, w końcu wydałaś na świat nowego człowieka. Własnymi siłami. Tymczasem....  Nie jesteś.
Chcesz być. 
Ale nie możesz.  
Coś pękło.
Masz żal, że nie kochasz tak, jak to wszędzie opisują, masz żal, że ten dzień nie jest najpiękniejszym w twoim życiu- ba, jesteś tak pocięta i popękana, że chcesz ten dzień jak najszybciej wymazać z pamięci.
To gdzie jest ten CUD narodzin? To gdzie jest ta miłość, która miała być od pierwszego wejrzenia?
Gdzie jest ta najpiękniejsza i najsilniejsza więź, która przejawia się przez cudowne karmienie piersią?
Przecież tyle czekałaś, tak bardzo chciałaś tego dziecka, od miesięcy przygotowywałaś wyprawkę, rozmawiałaś z brzuszkiem, godzinami głaskałaś...

Baby blues_depresja poporodowa_szybki porod i baby blues_depresja poporodowa kontra cud narodzin
Urodziłaś, pozszywali Cię, dostałaś dziecko... Cieszysz się i płaczesz, ze szczęścia i bezsilności. Przebierasz pieluszkę, z bólem przystawiasz do piersi, przebierasz maleńkie ciuszki, lulasz.. No ok, ale gdzie ta MIŁOŚĆ? Gdzie to niesamowite uczucie, o którym tak się naczytałaś? Przecież robisz to, bo tak trzeba, spełniasz swój obowiązek i masz coraz większy żal, że... nie czujesz TEGO.
TO TWOJA WINA.
Poród trwał 1,5h w fazie I i 10 min w fazie II.  Położne zachwycają się tempem u pierworódki, coś w międzyczasie napominając o brzydkich ranach i ilości krwi.  Cała w euforii nie słyszysz dokładnie, ale już po chwili wszystko staje się jasne... Biorą Ci dziecko zabierając się do 'reperowania'. Czujesz każde przejście igiełki, każde uklucie i dopiero teraz wiesz, co to ból porodowy.  Trwa on prawie godzinę.  Dopiero teraz słychać Cię na korytarzu. Dlaczego nie słyszałaś wcześniej, że urodzenie dziecka nie jest aż takie straszne, a prawdziwy ból zaczyna się dopiero, gdy dziecko jest już po drugiej stronie? Mijają godziny i powinnaś opuścić salę operacyjną, ale nie możesz wstać o własnych siłach. Robi Ci się gorąco i czarno przed oczami. Nie jesteś w stanie zrobić kroku.  Po dwóch godzinach kolejna próba. Bez skutku. Narasta w Tobie żal do wszystkich,ze pierwszy raz nie możesz zrobić czegoś sama, a tak bardzo chcesz. Takiej prostej czynności, jak kilka kroków. Pada decyzja o przetoczeniu krwi, ale akurat Twojej grupy nie mają, wiec wysyłają karetkę do innego miasta. Po 8 czy 9 godzinach od porodu wstajesz i powolutku idziesz na swoją salę. Udało się. Ale placzesz- dlaczego? Wieczorem następuje przetoczenie 900ml krwi. Po tym pwinnaś czuć się lepiej. Ale nie. Masz dreszcze, jest Ci zimno. Jest noc, a Ty sama na sali...Znowu płaczesz.  Jutro będzie lepiej.
Baby blues_depresja poporodowa_szybki porod i baby blues_depresja poporodowa kontra cud narodzin

Dlaczego każdy życzył szybkiego i lekkiego porodu, a nikt, absolutnie nikt nie napomknął o tym całym BABY BLUES czy, co gorsza, depresji poporodowej?
Byłaś w szkole rodzenia i fakt, mówili o tym, ale... Ty tak się cieszyłaś swoim szczęściem, tak cudownie było Ci w ciąży, że nawet do głowy nie wpuszczałaś myśli, iż ten cały baby blues mógłby dotknąć właśnie Ciebie.
Baby blues dotyka 50-80% kobiet
depresja dotyka 10-20% kobiet. Dużo, prawda?
Czym się różnią? Baby blues trwa krótko, do około 2 tygodni po porodzie, a depresja może trwać i trwać. Może pojawić się nawet rok po urodzeniu.
Zmienność nastrojów, płaczliwość, żal, smutek i niechęć, to tylko niektóre z pojawiających sie objawów.

Skoro baby blues dotyka więcej niż co drugą kobietę, to każda ciężarna i każdy mężczyzna powinni być na to przygotowani. Ja zaczęłam szukać porad w internecie kilka tyg po porodzie i to było dużo za późno, gdyż przez ten czas zamiast cieszyć się noworodkiem, ja zajmowałam się NIĄ z obowiązku i w każdej chwili OBWINIAŁAM się, że nie potrafię jej pokochać tak, jak każdy o tym mówi. Tym niesamowitym, ogromnym uczuciem. Kochałam ją, oczywiście, ale to nie była taka miłość, jaką chciałam jej dać. Jakby cześć tej miłości zablokowało się we mnie i nie chciało wyjść.
Drogie Mamy i przyszłe Mamy. Nie piszę tego po to, aby się pochwalić, nie piszę tego też po to, abyście mi współczuły. Piszę po to, abyście były ŚWIADOME, że tak może być, niezależnie od tego,  jak długo czekacie na Wasze dziecko, jak bardzo go pragneliście i jak długo się staraliście. To cholerstwo może dotknąć KAŻDEJ, nawet najbardziej świadomej (a może zwłaszcza) kobiety. I szczęśliwe te Mamy, które nie wiedzą, o czym piszę.

Większość znajomych dopiero po publikacji tego wpisu dowie się, przez co przechodziłam. Jak bardzo potrzebowałam rozmowy i odwiedzin (ZA WSZYSTKIE TERAZ DZIĘKUJĘ!). Bo wszystko to, o czym piszę, działo się głęboko w moim sercu, a na zewnątrz królował duży uśmiech. Tak to właśnie jest, że gdy najbardziej potrzebujemy pomocy, to zamykamy się w sobie.
Mamy, jeżeli poczujecie coś podobnego- KRZYCZCIE, wołajcie o pomoc, nie bójcie się też pójść do psychologa zamiast płakać w poduszkę.
Teraz wiem, że to nie była moja wina. Teraz mogę o tym głośno mowić. Udało się, ale mogłam wygrać szybciej. Gdybym tylko poprosiła o pomoc i otworzyła się na nią.




Zobacz także

10 komentarze

  1. Jestes dzielna kobieta! I tylko my matki wiemy dlaczego..;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojj przeżyłaś swoje w tym szpitalu. Współczuję.. Ale najważniejsze, że wszystko zakończyło się dobrze <3 i teraz jesteś szczęśliwa :) . Fakt z tym baby blues, ja też o pomoc nie wołałam, nie mówiłam o swoich strachach, bo było mi głupio. Chciałam być silna do końca, nie rozczulać się.. I co? Drugie podejście do porodu, a ja znowu w drugiej dobie po całej akcji wpadłam w panikę, załamałam się i popłakałam na szpitalnym łóżku.. Uh! Dobrze, że przeszło mi to migiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo my takie silne chcemy być, a przecież to nie wstyd POPROSIĆ! Musimy się tego nauczyć...aby więcej nie płakać :)

      Usuń
  3. Ja wprawdzie nie przeżyłam baby blues, no może troszke ale bardzo niezauważalnie bo kążdy dzień sam na sam z dzieckiem jest ciężki. Ale coś co mnie rozczarowało, lub może inaczej nie było tak jak w książkach czy filmach to tak jak piszesz czas po porodzie. Wszyscy mówią, że o bólu się zapomina. Niestety ja miałam bardzo cieżki poród, nie chcę go tutaj opisywać w każdym razie, kiedy zobaczyłam moje szczęście to wspomnienie z porodu nie zniknęło. Nie zapomniałam o bólu i nie zapomnę. Najwspanialszą chwilą było dla mnie pierwsze; jeszcze nieporadne karmienie piersią. I do tej pory zadziwia mnie fakt, tej bliskości i niesamowitej więzi która się wyttwarza kiedy mama karmi swoje dziecko.
    Rozumiem Ciebie, Twoje uczucia i emocje z tamtego dnia bo sama wiem że nie wszystko jest takie idealne. Fakt że miłośc do dziecka jest bezgraniczna i bezwarunkowa nie zmienia tego, że czasem mamy zwyczajnie dość. Być może wynika to z tego, że chcemy być mamami idealnymi ? A tak się przecież nie da...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta frustracja jeszcze bardziej we mnie narosła, gdy widząc swoje dziecko ból nie był mniejszy. Dokładnie tak, jak opisujesz. Cieszę się, że choć karmienie piersią odebrałaś tak pozytywnie-mi nawet to nie było dane. A ja z tych, które będą karmić naturalnie i nie ma zmiłuj :) No i było zmiłuj w 26 dniu mordęgi, gdy każde przystawienie kończyło się coraz większym bólem i coraz większymi łzami. Gdzie odkładając dziecko od piersi już się bałam, że za 3h kolejne karmienie. A mogłam posłuchać męża i po tygodniu walki dać MM i nie katować się przez -łącznie- prawie 2miesiące. Dzięki za Twoje odczucia i pozdrawiam Mamę idealną :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Karolina Rudzik20 lutego 2015 00:44

    Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię rozumiem. Co do karmienia piersią, ja posłuchałam rad i po 2 dobie dałam butelkę, ale jaki terror psychiczny mi zafundowano w bytowskim szpitalu w związku z faktem, jak to ujęli "odmowy podania dziecku matczynego mleka" to nie zapomnę nigdy... Dzięki personelowi szpitala z sali pooperacyjnej, który zapomniał podać mi leki przeciwbólowe i nie był obecny w dyżurce od 11:00 do 5:00 (wołałam o pomoc, nikt nie przyszedł przez tyle godzin!!!) też przeszłam załamanie. A ja po prostu nie miałam możliwości karmienia piersią, płakałam w szpitalu jak widziałam mamy, które akurat karmiły, nikt mnie nie zapytał o powód, kazano mi podpisać oświadczenie, że "świadomie odmawiam", na korytarzu mówiono o mnie i o mojej koleżance z łóżka obok, że "jesteśmy zbyt wygodne", z tego miejsca pozdrawiam bytowski szpital i jego personel, a nade wszystko panią - (pseudo) doradcę laktacyjnego, która kazała podpisać owe oświadczenie, na którym było napisane: "po uprzedniej rozmowie z doradcą laktacyjnym", a kiedy zapytałam kiedy ze mną rozmawiała, odpowiedziała, że "nie ma o czym ze mną rozmawiać", dziękuję także pani pielęgniarce, która badając mnie jakimś papierkiem stwierdziła, że nie odchodzą mi wody, jak się później okazało przy cc, mały nie pływał już wcale, był w czepku urodzony, a wody się sączyły od wtorku do piątku. Nie wstydźmy się o tym mówić!!! Mimo wszystko są tam panie z powołania i tym dziękuję! Szkoda, że tak mało Was tam jest, może byłabym w lepszym stanie po wyjściu ze szpitala. Pozdrawiam Cię serdecznie, artykuł bardzo odważny, dlatego ja też podpisuję się pod tym swoim nazwiskiem, w pełni się z Tobą zgadzam, bo przeszłam to, co Ty! Życzę pociechy z małej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze chciałam napisać odnośnie karmienia piersią. Jest jakaś nagonka na kp i kobieta która dobrowolnie z tego rezugnuje uważana jest za gorszą matkę. Podobnie z resztą jak ze świadomym wybraniu cc jako rozwiązanie ciąży. Od razu mowi się właśnie o tym że kobieta nie zważa na dobro dziecko a tylko na swoją wygodę. Otóż przestańmy oceniać matki które karmią mm ! Najważniejsza jest miłość którą dajemy dziecku a nie sposób karmienia. Oczywiście pamietać należy że mleko matki jest najcenniejsze, ale najważneisze jest najedzone i szczęśliwe dziecko.Mi na szczęście udało się podtrzymać laktację i kp z przyjemnością, ale wiem że nie zawsze jest to możliwie. Bo TAK kobieta może nie mieć mleka, dziecko może nie mieć wystarczająco wykształconego odruchu ssania/ bądź ma utrudnione warunki anatomiczne języka bądź wędzidełka, kobieta nie może sobie pozwolić na kp bo nie pozwala jej na to tryb życia lub zwyczajnie nie potrafi prawidłowo przystawić dziecko do piersi.

      Karolino dobrze Cię rozumiem, w szpitalach doradcy laktacyjni są tylko z nazwy. Nie uogólniam ale niestety ja też na takich trafiłam. Kobieta która miała mi "pomóc" karmić jedynie wyściskała mi brodawki i wcisnęła dziecku do buzi. I tak kilka razy przez mój pobyt w szpitalu. I tyle, nie było żadnej rozmowy, wysłuchania. Jak piszę, na szczęście sama doszłam do prawidłowego przystawiania dziecka, nie obyło się bez osłonek na brodawki ale udało się. I zawdzięczam to tylko sobie.

      Usuń
    2. Ja miałam osłonki z dwóch firm (bo skoro te pierwsze nie przyniosły efektów, to może inna firma ma lepsze?) I tylko dzięki nim udało mi się karmic 26 dni i następny miesiąc kp na zmianę z mm. Gdyby nie osłonki poddalabym się szybciej. A, jeszcze drogie maści (bo może nie dbam wystarczająco o piersi i dlatego utrudnia mi to karmienie) i najdroższe biustonosze, aby nic nie uwieralo I piersi odpoczywaly w przerwach. A tak naprawdę to zbędne było. Po prostu ja i kp to nie jest idealny duet i jak będzie drugi dzidziuś to nawet nie będę się męczyć. :)

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. To w 'naszym' szpitalu jest jakikolwiek doradca laktacyjny? ?? Szkoda, że przez tydzień czasu nie zawitał do mnie :D choć o moich problemach na oddziale wiedzieli i nawet kilKa poloznych pomagało mi karmic (skończyło się na paru siniakach od uscisku, ale nawet to nie przyniosło to pozytywnych efektow). Dzięki za Twoja historię, to również motywuje, że nie jestem sama i jakoś podnosi na duchu. Może przy drugim będzie lżej :)

    OdpowiedzUsuń

Podobało Ci się? Chciałabyś coś dodać? Będzie mi niezmiernie miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad!

OBSERWUJ PRZEZ E-MAIL

Google+ Followers

INSTAGRAM